***
Czy wystarczy jeden moment aby zniszczyć całe swoje dotychczasowe życie?Jedna sekunda ,minuta ,godzina ,dzień ,tydzień ,miesiąc ,rok ,wiek.Czy tyle starczy?Potrzeba więcej?Studnia zażenowania jest głęboka.Tylko jak bardzo?Może to zależy od człowieka który ją zażądza.A jeśli tym wszystkim steruje ktoś inny ,a my jesteśmy tylko pionkami na planszy?Pociągać za sznurki nie jest nam dane.A może jednak?Może mamy władzę nad swoim losem.Możliwe ,że potrafimy dokonać rzeczy niemożliwych.Więc czemu nikt nie próbuje?Dlaczego nieosiągalne staje się osiągalnym.Same starania i chęci nie wystarczą.Czego jeszcze potrzeba?Szczęścia ,uśmiechu losu ,a może miłości ,złości i nienawiści?Zazdrości i zachłanności?Można wymieniać w nieskończoność...ale czyż nie lepiej przekonać się o tym na własnej skurze?
Dwie godziny po północy ,a ja nadal nie potrafię zmrużyć oka.Zjadłem dziś ,a raczej wczoraj zaledwie dwie kromki chleba z pomidorem ,a czuję się jakbym zjadł więcej niż sam ważę.Sam się sobie dziwię.Zazwyczaj pochłaniam przynajmniej dwa razy więcej niż powinienem ,a teraz takie coś.Długo na tym nie pociągnę.Pewnie obudzi mnie moje burczenie brzucha.Ale czy to jest najistotniejsze?-Nie ważne.Nie jestem w humorze.
Obudziły mnie wprost zbyt rażące płomyki słońca.
-Cholerne słońce.-Zawarczałem podnosząc się do pozycji siedzącej.Spojrzałem na łóżko Shino ,ale jego już tam nie było.Zamiast tego zastałem idealnie pościeloną pościel.Westchnąłem cicho kierując się do łazienki.Do śniadania zostało jeszcze tylko dwadzieścia minut ,a mi się raczej nigdzie nie śpieszy.
Po wszystkich czynnościach jakie zazwyczaj wykonuje normalny człowiek rano nałożyłem jeszcze tylko czarne spodnie ,biały t-shit i czarny zapinany sweter.Kto jak kto ,ale nie lubiłem wyglądać jak bezdomy.<I mówi to facet który nigdy się nie czesze X.x dop.aut>
Szybko ubrałem adidasy i zbiegłem na dół.Spóźniony już byłem ,ale co najwyżej dzięsięć minut.Od razu moją uwagę przykuła długa kolejka do szfedzkiego stołu.Chcąc nie chcąc udałem się w tamtą stronę.Po jakiś kolejnych dziesięciu nerwowych minutach w końcu udało mi się dorwać jakieś pierwsze lepsze kanapki.Stoliki były już w prawdzie zapełnione ludzmi po brzegi.Jedynie Lara siedziała sama przy tym samym stole co my wczoraj.
Nie czekając na cód ruszyłem w jej stronę.Dziewczyna grzebała niechętne w swojej misce płatków z mlekiem.Raczej nie tknęła zbyt wiele.
-Mogę się dosiąć?-Zapytałem wymuszając w sobie uśmiech.Sam także nie miałem ochoty na jakieś głośne towarzystwo.Rudowłosa była w takiej chwili wprost idealna.
-Siadaj.-Odpowiedziała wskazując miejsce naprzeciwko.Postawiłem tacę z jedzeniem na stole i zabrałem się za jedzenie.
-Ty nie jesz?-Rzuciłem połykając kęs chleba.Popiłem go herbatą cały czas patrząc wyczekująco na dziewczynę.Dziś wydała się jakaś inna.W ogóle nie obecna.Jakby miała swój własny świat.
-Nie jestem głodna.-Odparła bez entuzjazmu.Nawet nie uraczyła mnie spojrzeniem.Czułem się jakbym rozmawiał z Sasuke.
-Dobra!Co się stało?Jeśli chodzi o wczoraj to ja nie ...-Nie pozwoliła mi skończyć.
-Cicho bądz idioto!Wszyscy się nas gapią.-Krzyknęła jakby szeptem spoglądając na mnie złowrogo.To jednak mało mnie obchodziło.Miała odpowiedzieć koniec ktopka!-Skończyłeś jeść?-Zapytała ,a ja spojrzałem na nie do końca pusty talerz.Nim się jednak spostrzegłem rudowłosa ciągła mnie jak worek z ziemniakami po za jadalnię.Dokładniej to prowadziła mnie nad basen.
Czułem na siebie spojrzenia tych wszystkich ludzi.Nie przeszkadzało mi to.Byłem przyzwyczajony do takich sytuacji.
-No to o co chodzi?-Zapytałem gdy w końcu postanowiła mnie puścić.Otarłem sobie delikatnie nadgarstek wpatrując się w nią ciekawie.
Rudowłosa mruknęła coś tam pod nosem co trochę mnie rozśmieszyło.Skrzyżowała ręcę na piersiach dzięki czemu wyglądała jak nadąsany bachor.
-No i?-Dopytywałem się.
-Nie muszę Ci nic mówić!-Krzyknęła zarzucając włosami.Te upadły jej na twarz ,a ja odgranąłem je delikatnie za ucho.Zaraz!Stop!Co zrobiłem!?Dajcie replay!!!
Szybko zaczerwieniłem się i schowałem dłonie do kieszeni spodni.Lara również przypominała dojrzałego buraka.
-Em.Przepraszam.-Wydusiłem spuszczając powietrze z płuc.Spojrzałem na nią kątem oka.Znów wyglądała jak w tedy w lesie.Cienie liści i promienie słońca opadały na jej dorbną bladą twarz.A oczy znów wydawały się idealnie turkusowe.Wiatr delikatnie tańczył z jej rudymi włosami ,a na twarzy widaniał mocny rumieniec.
-Nic się nie stało.-Odparła w końcu patrząc na ziemię.Pocierała dłońmi spod długich rękawów szarego swetra.Miała jeszcze na sobie szare jeany i białą bluzkę w czarne grochy.Nic specjalnego ,a jednak idealnie do niej pasowało.
-Naruto!Lara!Chodźcie już!Zaraz idziemy do miasta!-Krzykną nauczyciel ,a my spojrzeliśmy w tamtą stronę.Jestem martwy-Pomyślałem widząc przyklejone do szyby twarze moich przyjaciół.Uderzyłem się szybko w czoło i spojrzałem na trawę.A włąściewie to miałem spojrzeć na rudowłosą ,ale już jej tam nie było.Dziwne.
-Naru...No weź!Otwórz drzwi!-Krzyczeli jeden przez drugiego.Nie wiem jakim cudem ,ale udało mi się w miarę bezpiercznie dotrzeć do pokoju i zamknąć się w łazience.Już od ponad kwadransu ci idioci nękają mnie.Chcą wiedzieć jak zmiękczyłem serduszko twardej Lary.Co ja do cholery zmiękczyłem!?Tylko sie upokorzyłem!W dodatku ona mnie szantarzuje!Jest zła i wszyscy to wiedzą!
-Otwieraj albo wyciągniemy Cię siłą jeśli będzie trzeba!-Ponownie uderzyli w drzwi czymś ciężkim.Mam Deja vu .Pamiętacie kiedy chłopaki chcieli wyciągnąć mnie z pokoju ,a ja dostałem kijem w głowę?Ja niestety pamiętam.
Na szczęście po paru minutach pojawił się mój zbawiciel Umino-sensei.Wyprosił w miarę grzecznie wszystkich z pokoju ,a ja mogłem spokojnie wyjść z łazienki.Podziękowałem mu grzecznie jak na wchowanego młodzieńca przystało.I razem z nim ruszyłem na piętro.Tam czekali już wszyscy wicieczkowicze.Rozmawiali ze sobą tak zacięcie ,że nawet nie zauważyli ,że przyszedłem.I dobrze.
-Ty jesteś Naruto Uzumaki?-Ktoś dźgną mnie w ramię.Spojrzałem się za siebie i ujarzałem chłopaka tego samego wzrostu co ja.Miał intensywne piwe oczy i złote włosy.Ubrany był w czarne spodnie i niebieską bluzę.Uśmiechną się wrednie i zaciągną mnie na sam koniec tego zgormadzenia.
-Wiesz kim ja jestem ,ale ja Ciebie nie znam.Chodzimy razem do klasy?-Zapytałem prześwietlając go wzrokiem.<Bez skojarzeń pliss!Wiecie ,że tego nie lubię =.=>
-Nazywam się Takino Murata.Ale wszyscy mówią mi Taki.Jestem z samorządu uczniowskiego.-Podł mi dłoń.Wydawał się nie szkodliwy więc co mi szkodzi?Odwzajemniłem gest.
-A więc jesteś z miasta?-Zapytał w jednej czwartej drogi do Kimon-Center cokolwiek to jest.
-Tak.Z Tokio.-
-Też kiedyś tam mieszkałem.-Uśmiechną się patrząc w niebo.Wyglądał na wielkiego fana anime.Zachowywał się zupełnie jak jedna z postaci jakiegoś romansu.-Jako dzieciak.Ale mam słabe zdrowie i przeniosłem się tutaj z moimi rodzicami.Nie jest tu tak źle jak się wydaje.Gdy pierwszy raz tu przyjechałem nie byłem zachwycony ,ale teraz nie wymieniłbym tego na nic innego.Tokio czy nawet Europa ,albo Ameryka nie jest tego warta.-
-Nie mam nic do tego miejsca.Konoha jest spokojna i taka jakby to ując..rodzinna.Ale jadnak czuję ,że tutaj nie pasuję.To chyba nie moja bajka.-Odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
-Hym...może to się zmieni może nie.Pożyjemy zobaczymy ,co nie?-Uśmiechną się miło by po chwili wrócić do oglądania chmur.On na prawdę był jak z anime!Nawet uśmiechał się z zamkniętymi oczami!
Genialna notka. Sceny w jadalni i przy basenie, świetne. Ciekawe o co Larze chodziło, a może to nie jest ważne? Dobry ten typek na końcu. Super kwestia: On na prawdę był jak z anime!Nawet uśmiechał się z zamkniętymi oczami!
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta;)
Na samym początku chciałabym Ci podziękować za ciepłe słowa. Bardzo mi to pomogło i wpłynęło na moją chęć do pisania. A teraz... Kolejna notka, pod którą napiszę, że nie mogę doczekać się kolejnej. Akcja przy basenie.. cudowna! Ciekawa jestem, o co chodziło rudej. Jak mnie się podoba jej postać... no cóż. nie pozostało mi nic więcej, jak prosić o powiadamianie mnie o każdej następnej!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny twórczej!
Zapraszam na nowego bloga: http://tokio-school.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńInteresujące... Ciekawi mnie, co też trapi Larę. No i przede wszystkim czy zaiskrzy między nią a Naruto.
OdpowiedzUsuńA ten Takino?... Dziwny jakiś... Może to tylko moje zdanie, ale wydaje mi się, że będzie czarnym charakterkiem :P
pozdrawiam :P
Cześć mam dwie sprawy. Po pierwsze; ja chce nową notkę! Po drugie; zauważyłem, że na zapytaj.onet jakiś czas temu zadałaś pytanie o anime o duchach lub demonach. Dałem tam odpowiedź, ale widzę, że Cię nie ma, więc napiszę tu: Shinrei Tantei Yakumo, krótkie anime o chłopaku, który widzi dusze zmarłych.
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki :D Na pewno spojrze ^^
UsuńSzybko dodałaś nową notkę, a ja nic nie wiedziałam... To teraz Cię proszę, żebyś mnie powiadamiała ok? Będę wdzięczna:) Najbardziej podobał mi się moment przy basenie:) Słodko:* I jeszcze końcówka fajna była, hehe:)Czekam na next:)
OdpowiedzUsuń